Tlumacz angielskiego raciborz

Tłumacze angielskiego z Krakowa od pewnego czasu skarżą się na prosty los. Mowa oczywiście o tłumaczach przysięgłych, często tych o najmniejszym stażu. Po raz pierwszy usłyszeć ważna było o ich niedoli już po wpisaniu naszego kraju do strefy Schengen.

 

Kolejna fala protestów, a raczej zwykłego narzekania pojawiła się zaraz po otwarciu w Balicach jednej z najbogatszych w Europie baz pewnego irlandzkiego taniego przewoźnika, którym latają głównie osoby z Wysp Brytyjskich chcące miło spędzić kolej w bliskim regionu. Chodzi tu o krótkie pobyty tworzące się głównie w piątek wieczorem, a przebywające w niedzielę.

Dlaczego tłumacze angielskiego z Krakowa liczą się tak źle? Lub kobiety te przyjeżdżają do nas z plikiem materiałów do tłumaczenia zaś nie chcą płacić? To żeby ponownie nie istniałoby takim problemem. Dość zabawne z perspektywy nie-tłumacza fakty są takie, że kobiety anglojęzyczne przylatują, zaczynają broić, wypijają za dużo alkoholu a wymagają balować do rana. Niestety, powoli zaczyna brakować im wytrzymałości a jak wreszcie sięgają zera, policja podnosi ich z ścieżek i przecina na izbach wytrzeźwień.

Z takimi osobami powinien się jednak jakoś porozumieć, co oznacza konieczność sprowadzenia tłumacza przysięgłego. Tłumacz przysięgły nie jest prawa odmówić w takim przypadku wezwania policji i choć czasami się to sprawia, możliwe jest zatem to, kiedy policja nie nalega. Jeśli odmawia starszy tłumacz, policja kieruje się do mniejszego stażem, natomiast on już zwłaszcza nie jest szans odmówić a w sobotę czy niedzielę nad ranem musi odwiedzić komisariat, by porozmawiać z mocno podchmielonymi klientami, co stanowi dla niego najbardziej uciążliwe.